Wyznania szalonej matki

Wpisy

  • poniedziałek, 08 lutego 2016
    • Dawno mnie nie było...

      Po mega długiej przerwie natchnęło mnie, by tu cokolwiek napisać. W naszym życiu cała masa rewolucji.

      Dzieciaki rosną, a my piękni i młodzi ;)

       

      Sama nawet nie wiem, jak by to streścić. Młoda niezmiennie daje czadu i to coraz bardziej. Bunt dwulatka teraz uprawia, nadrabiając przy tym za brata. Ciężkie życie z nią teraz.

      Nadal nie śpi w nocy, bo i po co? Ma lepsze i gorsze noce. Te lepsze z dwiema pobudkami to chyba dla mnie, żebym chociaż raz na miesiąc się zregenerowała choć odrobinę ;) A te z 3-godzinną przerwą na darcie to, żebym poczuła imprezowy czas i nie chciała do niego wracać. Po takich nocach wstaje jak na kacu po dobrej imprezie.

      Ja za to postanowiłam wyjść z domu i w weekendy chodzę do szkoły. Niby nie wiele, ale zawsze to jakaś regeneracja układu nerwowego i umysłu ;) Tęskniłam za ludźmi, którzy mówią normalnie i nie wiszczą, aż włosy dęba stają i słuch się uszkadza.

       

      Obiecuję zaglądać, jak tylko mały tyran mi pozwoli, bo ma alergię jak tylko usiądę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      darkmenowa
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 08 lutego 2016 21:22
  • poniedziałek, 29 czerwca 2015
    • Jak udzielać rad i czy w ogóle to robić.

      Kto nie kocha rad od innych?

       

      Oczywiście, że wszyscy je kochamy w każdej dziedzinie naszego życia i na każdym etapie.

      Ostatnio w mojej rodzinie urodziło się maleństwo. Siostra trochę zagubiona w nowej roli potrzebowała drogowskazów. Moja zasada była taka: nie pytają, nie odpowiadam. Jeśli coś mi się nasuwało to starałam się, mam nadzieję, delikatnie coś tam zasugerować. Otrzymała radę, która mnie osobiście powaliła na kolana... ze śmiechu. Hit w mojej prawie 5-letniej karierze matki ;) Pośmiałam się, ale w pewnym momencie zdałam sobie pytanie: gdzie jest granica? Czy w ogóle ktoś ma prawo mówić nam, co i jak mamy robić z własnym dzieckiem?

      Powiedziałam siostrze, że gdybym paplała za dużo ma mi powiedzieć, bym się zamknęła ;)

      Sama pamiętam, jakieś tam zagwozdki z początków macierzyństwa. Z resztą i przy drugim dziecku łatwo nie było, bo każdy maluch inny. Moi ekstremalnie inni ;)

       

      Tak więc zamilkłam i odpowiadam na ewentualne pytania i pomagam rozwiązywać jakieś problemy, jeśli tylko jest taka potrzeba.

       

       

      Kiedy matką nie byłam, miałam inne spojrzenie na świat rodzicielstwa. Będąc świadkiem jakiejś sytuacji, myślałam sobie: ja bym na to nie pozwoliła, zrobiłabym to inaczej, czemu oni tak robią.

      Życie zweryfikowało moje nastawienie i postawy. Pokazało, że macierzyństwo to nie reklama mleka, kipiąca ciągłym szczęściem. Czasami to szczęście chciałby się sprzedać, by mieć chwilę ciszy i spokoju, i samotności, tak samotnościw poszczególnych czynnościach.

      I tu nasuwa się pytanie: czy są granice "dobrych rad"? Czy ktoś powinien je w ogóle wygłaszać niepytany?

       

      Hitem są rady bezdzietnych dla posiadających dzieci. Zarówno rady innych rodziców w stylu: tylko mój styl jest jedyny i prawidłowy, są nie do zniesienia.

       

      Tak więc apeluję, by trzymać język za zębami i zanim się coś powie młodym rodzicom i starym też, przemyśleć coś po stokroć, bo jak nie było się w cudzej sytuacji to trudno tu udzielać rad. Lepiej dać wsparcie, wysłuchać, a nie paplać bez celu.

       

      Ktoś ma hitowe rady? :D

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      darkmenowa
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 29 czerwca 2015 21:56
  • środa, 10 czerwca 2015
    • Co tu się wyrabia? czyli dajcie żyć...

      Jeżu drogi, o co tu chodzi?

      Dali jakiś spot, wybuchło wielkie halo, i co?

       

      Powiem tak, nie obejrzałam, obejrzeć nie zamierzam i w poważaniu jako kobieta mam wszelkie to, że ktoś mi coś nakazuje, hmmm.... sugeruje?

       

      Jestem wolnym człowiekiem. Jak będę chciała dziecko to sobie je machnę z mężem (takowego posiadam, a w spocie go nie ma). Żal mnie ogarnia, że kobiety są tak niedoceniane przez społeczeństwo. I chyba bez znaczenia tu jest, czy dorobisz się wszystkiego najpierw, a potem dziecka, czy dorobisz się dziecka, a potem wszystkiego. W tym całym galimatiasie i tak będziesz KOBIETĄ. Tą, która albo jest karierowiczką, albo desperatką w pieluchach bez znaczenia dla tła pełnienia tych ról. Bez znaczenia jak sobie radzisz w życiu. Kobieta to człowiek, który też ma prawo wyboru. Ja chciałam dzieci i je mam. Nie powiem, by życie było prostsze z nimi. Bez nich byłoby pewnie łatwiej na polu zawodowym, ale są moje wrzaskliwe istoty, które dają mi w kość. Kariera? może być w wykonaniu innych kobiet, jeśli to ich marzenie, plany i cel życiowy. Nic mi do tego. W związku z tym nie chcę tu się użalać i pisać, jakie to biedne moje dzieci i sfrustrowana ja (a sfrustrowana jestem wieloma rzeczami ;) ). Nie mi decydowanie za innych -kobiety i mężczyzn- czy mają mieć dzieci, czy nie. Matka natura wiedziała, co zrobiła. Biologię miał każdy. Rozum każdy też ma. Dajmy ludziom wybór, by decydować o własnym życiu. (chciałam napisać o własnej dupie)

       

      Jedno jest pewne: rozgłos jest, większość o tym mówi, pisze, a dyskusje wrą, jak mleko na gazie ;)

      Ten spot ani mnie ziębi, ani grzeje.

       

      Mam swoje potwory i dla mnie to jest lepsze niż kariera, choć ta też mi się marzy ;) Prawie jak domek na plaży :)

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      darkmenowa
      Czas publikacji:
      środa, 10 czerwca 2015 22:12
  • poniedziałek, 20 kwietnia 2015
    • Roczek już za nami...

      działo się, dzieje się i zapewne będzie się działo, bo przy potomkach zawsze się dzieje ;)

       

      Młoda 28 marca skończyła roczek. Powiem Wam, że nie wiem, kiedy to minęło. Minęło ekspresem. Przy starszym jakoś to szybko mijało, ale nie tak. Młoda przed roczkiem ruszyła w świat na własnych dwóch nogach :) co nie oznacza, że porzuciła ręce matki ;) oj, nie, nie nie ;)

       

      Dzień przed roczkiem, kiedy ze ślubnym kąpaliśmy dzieciaki, powiedziałam do niego:

      - zobacz, chwilę temu mieliśmy malutkiego noworodka w domu, takiego okruszka. Jutro kończy roczek, za chwilę kolejne lata polecą. Nie będzie już pierwszych kroczków, ząbków, słów.

      Wiecie, że miałam łzy w oczach? Dopiero w tamtej chwili zdałam sobie sprawę, że nie wszystko udało nam się wychwycić, że nie miałam, kiedy delektować się tym wszystkim, co pierwsze, bo codzienne dni mijały nam szybko. Uwaga byłą dzielona na dwoje.

       

      To był rok rewolucji, zmian i wielu wspaniałych wspomnień, jak również chwil, kiedy brakowało siły, cierpliwości i snu ;)

       

      A tak się matka napociła ;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Roczek już za nami...”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      darkmenowa
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 20 kwietnia 2015 20:29
  • poniedziałek, 16 lutego 2015
    • We dwoje

      Ostatnio ciężkie czasy mamy. Ząbkowanie, choroba i bunt najstarszego. Życie jak co dzień ;)

      Czasami mój mózg chciałby wyłączyć się, a w najlepszej opcji wyjść po prostu, a ja razem z nim. Tak, tak, wiem, wiem, nie ma łatwo. No nie ma. Najgorzej w tym zgiełku codzienności znaleźć czas dla drugiej całości - męża.

      Ostatnio coraz częściej wracają do nas wspomnienia z czasów przed dziećmi. Jak to fajnie było spać do południa, zamawiać pizzę i robić, co się chce :) Cóż, te czasy już za nami. Przed nami życie we 4. Obkupione łzami, nerwami, ale i ogromem radości i miłości w każdej postaci. Cieszą nas postępy dzieciaków, ich wzajemna relacja i ten śmiech, który wywołuje i u nas ataki śmiechu. To wszystko jest tu i teraz. Zapewne za jakiś czas będziemy chcieli wrócić do tego.

       

      Jedno w tym wszystkim jest ważne.

      JA i ON.

      MY.

      Nie zapomnijmy o naszych relacjach z drugą całością, nie ważne mąż - niemąż. Ważne, by dbać i pielęgnować swoje relacje, by wykradać z każdego dnia chwilę dla siebie. Chwilę na buziaka, przytulenie, czy szeptanie do ucha czegoś, hmmm..., pikantnego ;) Wiem, że bywają i te gorsze dni, kiedy wystawiłybyśmy tę drugą osóbkę za drzwi, ale mimo to, miło jest czuć, że ma się wsparcie.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „We dwoje”
      Tagi:
      Autor(ka):
      darkmenowa
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 16 lutego 2015 20:32
  • poniedziałek, 26 stycznia 2015
    • Matczyny survival part 3. Raczkowanie i wstawanie.

      Długo mnie tu nie było. 

      Spełnienia marzeń, planów w Nowym Roku :)  I żeby dzieci były grzeczne ;) 

       

      Ale nie o tym. Młoda przed świętami zaczęła raczkować. Obkupione to było trudami bujania się, pełzania i upadania, o ile można to tak nazwać ;) i tu nagle po powrocie do domu od dziadków moje dziecko przybiera pozę raczkową i rusza. Szok maluje się na naszych twarzach, a ta mała buntowniczkach kieruje się do psa. Uwielbia zwierzątka wszelkiej maści. W ten sposób nasza przygoda z małym raczkującym człowiekiem zaczęła się na dobre. Całe imperium jej, każdy kąt, szafka, kable i to co złe. Parę dni później dzielna Młoda zaczęła się na dobre pionizować, dzielne stając na swoich małych nóżkach. Zuch dziewczyna, pomyślałam, dopóki nie zaczęła mi leźć do piekarnika i z premedytacją wyłączać bratu bajek. Wtedy rozlega się moje ulubione: MAMO!!!! 

       

      Młoda dzielnie stawia kroczki przy meblach. Rozkręca się, ale obawiam się, że za chwilę nas będzie ganiać na swoich małych nóżkach. 

       

       

      Teraz musimy patrzeć pod nogi, bo skrada się jak ninja ;) 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      darkmenowa
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 26 stycznia 2015 20:27
  • czwartek, 11 grudnia 2014
    • Mikołajowe kłamstewko :)

      Dziś nie o survivalu, choć ostatnio moje życie to jeden wieli survival, dziś o Mikołaju. Świętym, zwyczajnym i każdym innym.

      Były Mikołajki. Moje dziecko starsze przyniosło z przedszkola ekologiczny bucik na cukierek. Swoją drogą cieszę się, że panie mówią o cukierkach, a nie o wielkich, wypaśnych prezentach. Postawił go na parapecie, za moją namową w drugim pokoju, a nie w swoim. Mikołaj się spisał. Włożył czekoladowego mikołaja i dwie płyty z bajkami (klasyka :D Król Lew :) ), młodsza dostała mikołaja, którego zjadł brat i małego misia. Oczywiście dla matki i ojca też był mikołaj, ale dziecko pożarło. :D

      Matko, jaki szał miałam o 6 rano :) Mąż poszedł do pracy, a moje szalone dziecko o 6 rano darło się, że był Mikołaj. Z radości pożarł naszego mikołaja w ramach śniadania, a niech ma, raz w roku ;)

      Przeżywał to przez cały dzień. W sumie normalne, ale pomyślałam sobie, ile tej radości straciłby, gdyby wszystko miał wyjaśnione.

       

      Teraz "pisał" list do Mikołaja. Właściwie narysował swój samochodzik wymarzony. Realizacją zajęli się dziadkowie. Ja zamówiłam, a oni płacili ;) Będzie szał. :D Młody ciągle wypytywał, czy wysłałam list do Mikołaja. Wysłałam, bo co miałam zrobić, do szafki go wysłałam, na pamiątkę ;) muszę tylko głęboko zagrzebać. Ma jeszcze dla siostry taki sprawić ;)

       

      Myślę sobie, że to jedyne kłamstwo, które sprawia nam i jemu radość :) Uwielbiam patrzeć, jak potem otwiera te mikołajowe prezenty z takim zachwytem :) W tej kwestii będę kłamać jak najdłużej się da :) Boję się tylko, że Młoda może trochę tego stracić, jak brat podrośnie.

       

       

      A jak Wasz świąteczno-mikołajowe sprawunki? :)

       

      187309_mikolaj_renifery_prezenty_zima_grafika

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Mikołajowe kłamstewko :)”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      darkmenowa
      Czas publikacji:
      czwartek, 11 grudnia 2014 21:07
  • środa, 22 października 2014
    • Matyczyny survival, part 2. Ząbkowanie.

      Cóż noce nadal różne, ale kolejny etap przed nami. Zęby... tak one zmiatają sen z powiek nie jednemu rodzicowi.

      Mi na pewno.

       

      Z zębami zmagam się długo, ze 2 miesiące na pewno. Kiedy w sierpniu pojawiła się ładna, biała kreska na dziąśle byłam pewna, że jesteśmy już blisko. Dnia następnego po owej kresce ni było ani śladu. Cóż, ząb się cofnął. U syna akcja przebiegała z marudzeniem w tle, ale on tak miał ;) A córa odbija to sobie na mnie. Dopiero 2 dni temu pojawiła się biała kropka. ZĄB!!!! TAK, JEST!!! PRAWA DOLNA JEDYNKA!!!  lewa nie próżnuje i też chyba szykuje się do wyjścia. Wrażeń nie mało przy tym. Zaglądam w paszczę z ciekawością, wyglądając tych małych białych perełek :) Emocje jak przy meczu Polska-Niemcy :)

      A to dopiero początek... Żel pomaga na chwilę i bardziej jej język znieczula niż dziąsła, bo go zjada ;) Podajemy ibuprofen, bo inaczej nie idzie.

       

       

      Jak przetrwać? Odliczać ilość zębów, a tych jeszcze trochę przed nami :D

       

      Do armagedonu ząbkowania dołączyło przeziębienie. Młoda jest absorbująca i daje mi popalić, każąc nosić się na rękach cały dzień, a mój biedny kręgosłup prawie płacze.

       

       

       

      Tak odnośnie zębów ;)

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      darkmenowa
      Czas publikacji:
      środa, 22 października 2014 22:05
  • wtorek, 07 października 2014
    • Matczyny survival part 1. Słodki sen.

      Czy Wy też tak czasem macie, że macierzyństwo wygląda jak szkoła przetrwania?

       

      Dziś będzie o nocnych przygodach.

       

      Trzeba przetrwać jakoś noc mając wrzeszczącego niemowlaka, który budzi się w odstępach czasowych, których nie potrafisz opisać, bo masz wrażenie, że załamuje on czasoprzestrzeń. Jednak wcześniej musisz się nagłowić na ćwiczyć i nie wiem co jeszcze, żeby ta mała istota stworzona na Twoje podobieństwo, raczyła uroczyć Cię ciszą wieczorną w celu regeneracji układów wszelakich, głównie nerwowego :) W tym celu śpiewasz, mruczysz, miauczysz, a nawet w akcie desperacji bujasz na rękach, wszystko dla upragnionej ciszy. Po godzinie walki, w najlepszym układzie po godzinie takiej walki, wychodzisz z pokoju prawie lewitując. Ja mam skrzypiącą podłogę, więc bardzo żałuję braku daru lewitacji, bo muszę bardzo dokładnie wymierzyć, gdzie stopę umiejscowić, by nie podnieść alarmu. Ufff... myślisz sobie, udało się, relaks!!! Siadasz na kanapie i nie wiesz, co najpierw.

      Nie mogę znaleźć, ale kiedyś oczy me widziały obrazek z napisem: w końcu dziecko zasnęło, to co może seks? a żona na to: nie, Ty zmywasz, ja prasuję. :D Życie ;) 

      Dobra, Młode śpi. Stwierdzasz, że idziesz się w spokoju wykąpać, a potem może jakaś kolacja? Kiedy w łazience pozbywasz się kolejnych części garderoby, słyszysz darcie pyszczka. Lecisz na łeb, na szyję, na szczęście jeszcze w bieliźnie. Uspokajasz małego ssaka. Mąż między czasie cieszy oko widokami. Dobra, cisza. Lecisz na ekspresowy prysznic, bo o poleżeniu w wannie możesz pomarzyć (ja mogę jak najbardziej, bo nie mam wanny, a w brodziku nie poleżę ;) ). Wywlekasz się z łazienki, niby trochę ożywiona. Czas coś zjeść, bo przecież samo powietrze już nie starcza. Zaczynasz robić coś pysznego i dietetycznego, a tu znajomy głos zza ściany. Znowu pędzisz. Głaszczesz, mruczysz aaa kotki dwa. Śpi. W tym czasie łaskawy mąż robi Ci kolację. Włączasz TV, by obejrzeć serial, może w końcu uda się nie zasnąć w trakcie oglądania. Gapisz się w ekran, ale powieki bardziej czują grawitację. Usypiasz. Wstajesz i jak zombi podążasz do łóżka. Nim przymkniesz oczy na dobre, słyszysz znajomy jęk. Podnosisz się, bierzesz ssaka do łóżka, cyc w paszczę i... w ułamku sekundy odpływasz, a młode ucztuje do woli. Udaje złapać się 2 godziny spokojnego snu z cycem na wierzchu ;) Kiedy nagle, ktoś kopie Cię w różne miejsca i zaczyna wydawać zbyt głośne dźwięki jak na środek nocy. Boskiej mocy cyc, nie daje rady. Bierzesz krzykacza na ręce i rundka po mieszkaniu. Łazisz tak godzinę, w końcu usypia. Zegarek wskazuje dziwną godzinę, o której istnieniu zapomniałaś już dawno, bo czasy spod znaku imprezy do białego rana już dawno minęły. Udaje się odłożyć małe do łóżeczka. Kładziesz się tak cicho, że sama siebie zadziwiasz i posądzasz o nadprzyrodzone zdolności. Udaje się tym razem przysnąć na 30 min. Za chwilę powtórka z rozrywki. Atrakcje powtarzają się parę razy. Między czasie zostajesz dotkliwie skopana, poszczypana i prawie zepchnięta z łóżka. Kiedy wydaje Ci się, że w końcu zaznasz trochę snu, zaczyna grać znajoma muzyczka... 6:00 najstarszy lata po chacie śpiewając przedszkolne hity, budząc młodszą i tak zaczyna się Twój dzień! Może nie Twój, ani jej, ale na pewno mój.

       

      Zostaje tylko ogarnąć stadko, zrobić kawę i czekać, aż dzieci wyprowadzą się z domu ;)

       

      coffeecuteiNieśmiertelny obrazek krążący po czeluściach internetu

       

      PS. na koniec puenta: ten kto mówi, że śpi jak dziecko, chyba nigdy go nie miał ;)

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Matczyny survival part 1. Słodki sen. ”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      darkmenowa
      Czas publikacji:
      wtorek, 07 października 2014 22:19
  • czwartek, 02 października 2014
    • Jak już myślisz, że jest fajnie...

      jak

       

      Idealny obrazek do ostatnich wydarzeń w naszym życiu. Kompletna sinusoida i to szczególnie zagęszczona. Nie mam już na to wszystko siły. Brak mi chęci, by rano podnieść się z łóżka i funkcjonować z jakimś entuzjazmem na ustach. Czasem mam ochotę zniknąć i tym razem nie chodzi o dzieci.

      Niektórzy mówią o jakimś przeznaczeniu, karmie i innych dziwnych losowych rzeczach. Ja się zastanawiam, za co to wszystko spada na nas, co komu zrobiłam?

      Gdzieś w sieci wyłapałam fajne zdanie: w przyszłym życiu chcę być gołębiem i srać na ludzi. Idealna perspektywa dla mnie :D

       

      Czuję się bezsilna...

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      darkmenowa
      Czas publikacji:
      czwartek, 02 października 2014 10:13

Kalendarz

Listopad 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Kanał informacyjny

ministat liczniki.org Daisypath Anniversary tickers Daisypath Happy Birthday tickers Daisypath Happy Birthday tickers